
Niegdyś Stoki stanowiły podłódzką wieś. Trudno jest ustalić, kiedy dokładnie powstały. W 1350 w dokumencie poświęconym podziałowi dóbr Gieczno w Łęczyckiem wymieniona jest dąbrowa Stoki, położona nieopodal Rogów, jako część należąca do tej rycerskiej wsi. Kolejny podobny zapis pochodzi z 1369. Następny dokument z 1390 wymienia już Stoki jako odrębną własność (właścicielem był Paszko ze Stoków, być może przodek rodziny Stokowskich).
Tradycja mówi, iż w 1438
dziedzic Stoków - Sieciech (wówczas piastujący stanowisko łowczego
większego łęczyckiego) ufundował w Stokach kościół, który stał się
filią kościoła parafialnego pw. św. Doroty w Mileszkach.
Obecnie nie wiadomo, gdzie dokładnie mieściła się ta świątynia (nie
zachował się żaden dokument jasno wskazujący takowe miejsce).
W 1511
ze względu na bardzo zły stan kościoła w Mileszkach, staraniem
tamtejszego proboszcza, ks. Macieja, kanonika łęczyckiego, kościół ze
Stoków został przeniesiony do siedziby parafii. Zdarzenie to wiąże się
ściśle z mającym miejsce w tym samym roku skupieniem w rękach jednego
posiadacza wielu okolicznych dóbr (Stoków, Mileszek, Woli Mieczkowej -
później nazywanej Sikawą, Woli Stokowskiej). Był nim Jakub Romiszewski
herbu Jelita, który poślubił Annę ze Stoków (córkę Jana z Łęk, herbu
Topór, wnuczkę Sieciecha).
Syn Jakuba i Anny - Jan Romiszewski, ponieważ był posiadaczem
okolicznych dóbr, które zamieszkiwał, był nazywany Janem ze Stoków i
Chojen. Natomiast jego syn - Jakub był już nazywany Stokowskim (po raz
pierwszy nazwisko to pojawiło się w dokumentach około 1570).
Ród Stokowskich z czasem zaczął liczyć się w skali wojewódzkiej. Nie był natomiast tak silny, aby móc odgrywać istotną role na arenie ogólnopolskiej. Ważną miarą pozycji Stokowskich były pełnione przez nich funkcje. Istotną wiedzę na ten temat przekazują nam zachowane z tamtych czasów rejestry podatkowe. Najstarszy, który przetrwał do naszych czasów, pochodzący z 1576 podaje, iż właścicielami Stoków byli dwaj bracia. Prócz wspomnianego już Jakuba, który piastował funkcję łowczego łęczyckiego Stoki należały także do Stanisława Stokowskiego.
Według akt diecezji włocławskiej w sierpniu 1591 do Łodzi przybył biskup Hieronim Rozdrażewski. Wysłuchał wówczas skarg mieszkańców. "Ukarał szlachcica Stokowskiego za nierząd, niesprawiedliwość i krzywdy wyrządzone przez niego poddanym na mieniu i życiu. Dom jego rozpusty kazał biskup zburzyć i z ziemią zrównać." W nie w pełni jasnym przekazie brakuje imienia szlachcica. Być może był to Stanisław(?). Brak też opisu, gdzie znajdował się ten "rozpustny dom" Stokowskiego, czy w Łodzi, czy w Stokach. Poza tym nie jest konkretnie podane, jak wyglądać miała kara za wyrządzone przestępstwa.
W tym okresie wieś Stoki posiadała szlachecki folwark, karczmę, piętnaście zagród chłopskich, 140 ha gruntów chłopskich (z czego ok. 50 ha było opuszczonych). Po Jakubie Stokowskim karierę urzędniczą wiedli dwaj jego synowie: Marcin (podstoli łęczycki) i Jakub (który niejako odziedziczył funkcję po śmierci brata). Kolejny zachowany rejestr z 1616 wskazuje na brak rozwoju dóbr Stokowskich. Z czasem coraz więcej ziemi pozostawało w odłogu. W połowie XVII w. Stokowskim udało się w pewnym stopniu odbudować swój majątek.
Odniesienie tego, że sytuacja Stokowskich się polepszyła, znajdziemy też w tym, że kolejnym urzędnikiem wojewódzkim - podstolim łęczyckim do 1659 był Stanisław Stokowski. Jednak potop szwedzki wywarł istotną rolę dla sytuacji tej wsi. W 1661 były tylko trzy zagrody chłopskie. Pięć lat później o jedną zagrodę więcej, przy czym pięć zagród było wówczas całkowicie opuszczonych.
Według zachowanych opisów z XVII w. dwór Stokowskich był niewielki. Miał dwa kominy. Posiadał cztery izby i jedną komorę. Stan ogólny był bardzo zły. Dach w połowie był przegnity, podłoga popsuta, podziurawiona. Budynki gospodarcze były zniszczone, od dawna nie remontowane. Przy dworze była niewielka piekarnia (posiadała izbę, komorę, sień i piwnicę). Jej stan był także kiepski. Natomiast położony nad stawem browar był zdewastowany (posiadał przegniłe ściany i w ogóle nie było wtedy już sprawnych urządzeń do produkcji piwa). W tym czasie we wsi było 67 ha ornej ziemi.
O sytuacji ekonomicznej Stoków bardzo wiele można wywnioskować z nieco romantycznej historii, która miała miejsce na początku XVIII wieku.
Wówczas to łódzki mieszczanin, nazwiskiem Ostojski zakochał się w
"dziewce ze Stoków wsi jaśnie pana Stokowskiego" o imieniu Maryjanna.
Miłość ta była wielka uczuciem, choć nieodpowiednia ze względu na
różnice stanowe. On nie tak bogaty, ale w końcu mieszczanin (czyli
wolny). Ona zmuszona do pracy jako parobka w majątku Stokowskiego.
Dziedzic nie miał zamiaru przyzwolić na to, aby kolejna osoba opuściła
jego wieś, przy i tak trudnej sytuacji.
Jednak uczucie okazało się silniejszym od podziałów stanowych. Trwały w
miłości Ostojski pewnego razu wykradł nocą ze Stoków Maryjannę na
"despekt a dyshonor wielki" pana Stokowskiego i uciekł z nią do Lutomierska,
gdzie się pobrali. Po kilku tygodniach "miodowego miesiąca" młodzi
powrócili do Łodzi. Kiedy wieści te doszły do pana Stokowskiego,
postanowił on zmobilizować swych poddanych i na ich czele najechać
pewnej nocy na dom Ostojskich, w celu odebrania swej prawowitej
własności - Maryjanny. Siłą wyważono drzwi, związano pana młodego,
pobito jego ojca i braci. Nie udało się natomiast dostać panny
Maryjanny, która zabarykadowała się na strychu domu. Poza tym poczęła
panicznym krzykiem wzywać pomocy, czym zwołała na miejsce okolicznych
mieszczan, uzbrojonych w widły i siekiery. Prawdopodobnie do bójki nie
doszło, ale nastąpiła bardzo ostra i szczera wymiana zdań. W stronę
Stokowskiego skierowano słowa "niepoćciwe", uwłaczające godności
stanowi szlacheckiemu.
Sprawa miała zakończyć się przed sądem biskupim. Na szczęście dzięki
ekonomowi klucza łódzkiego - Wolskiemu, który okazał się dobrym
mediatorem, doszło do pogodzenia się obu stron sporu. Mieszczanie
przeprosili publicznie Stokowskiego. Ostojscy na zamianę za Maryjannę
dali Stokowskiemu swą służącą, co spowodowało, że liczba jego poddanych
nie zmniejszyła się i zrezygnował ze swych pretensji wobec panny, teraz
już pani, w dodatku mieszczanki - Maryjanny.
Cała sprawa pokazuje, jak ważny dla Stokowskiego był jeden pracownik w jego wsi. Ile był gotów zrobić, aby odzyskać tę osobę.
Następne zapiski z lat 1776-1777
wspominają o ośmiu chłopskich zagrodach. Dwór określono jako niewiele
większy od chłopskiej chałupy. Ziemi ornej było już więcej, niż
wcześniej, bo ok. 160 ha. Żywy inwentarz stanowiło: 5 koni, 10 wołów, 5
krów, 4 cielęta, 35 świń, 22 indyki, 12 gęsi, 4 kaczki i 24 kury.
W latach 1789-1790 cały czas we wsi było osiem zagród chłopskich.
Stoki można zaliczyć do gatunku starych wsi zwartych. Prawdopodobnie
wieś ta położona była mniej więcej tam, gdzie dzisiejsze osiedle "na
dołku". Jednak trudno jest dokładnie ustalić jej położenie. Dokumenty z
dawnych czasów niewiele mówią o tym, że pośrodku wsi były 3 sadzawki.
Na mapach z końca XVIII i początku XIX w. wieś Stoki zaznaczona jest przy gościńcu z Łodzi do Brzezin, gdzieś w rejonie dzisiejszej ulicy Telefonicznej. Folwark był usytuowany na południowy-wschód od wsi.
Najdłuższy czas w posiadaniu Stokowskich były tereny położone między dzisiejszą ulicą Opolską a torami kolejowymi relacji Łódź Fabryczna - Łódź Widzew.
Żyjący na początku XIX w.
dziedzic Stokowski (człowiek pełen rozmachu, ale bez pieniędzy)
posiadał rycerskie zamiary wobec panny Krapaczówny, z majątku Krapaczów
w guberni piotrkowskiej. Przy braku zgody jej rodziców na małżeństwo,
postanowił wykraść ją i przywieść na Stoki. Stary Krapacz w zamian za
to rzucił na Stokowskiego przekleństwo, w którym można dostrzegać
zapowiedź upadku majątku Stokowskich.
Z czasem nastąpiły licytacje bez końca na mocy wyroków wydawanych w
imieniu cara. Gazeta z połowy XIX w., drukująca ogłoszenia Towarzystwa
Kredytowego Ziemskiego, zaczęła zamieszczać szereg dramatycznie
brzmiących informacji o całkowitej upadłości majątku Stokowskich. Potem
w księgach hipotecznych ukazał się zapis:
Właściciel: Wincenty Franciszek Stanisław trzech imion Stokowski - nabył 13 lipca 1829
przed reyentem powiatu zgierskiego na mocy umowy z Wincentym
Lubiatowskim zawartej, z mocy którey stał się wyłącznym tych dóbr
właścicielem, po odłączeniu takowych od dóbr Sikawy.
Z zapisu tego wynika, iż Stokowskim pozostały już tylko Stoki. Inne zaś okoliczne majątki przestały być ich własnością.
Za poparcie dla powstania styczniowego car pozbawił majątku Stanisława Stokowskiego i zesłał go na Syberię. I to był kres Stokowskich na Stokach.
Nowym rozdziałem w dziejach Stoków było przybycie tutaj rodziny Wojciechowskich. W 1892 ziemianin Szymon Wojciechowski wykupił stokowskie ziemie od cara (wygrywając licytację kwotą 10 000 rubli + 1 rubel - ten właśnie jeden rubel przewyższył szalę licytacyjną).
Jego bardzo ambitne plany utworzenia gospodarstwa na wzór prawdziwie
szlachecki, działającego przy wielkim przemysłowym mieście Łodzi,
miernie były realizowane. Istotnym tego powodem był na pewno słaby stan
ziemi uprawnej (na Płaskowyżach Stokowskich dominował piach i żwir).
Aby móc jakkolwiek prosperować, Wojciechowscy z czasem dzielili swą
ziemię na działki, które wykupowało pod budowę domów wielu mieszkańców
Łodzi i okolic.
Na dawnych posiadłościach Stokowskich, wówczas Wojciechowskich, między obecnymi ulicami: Bronisława Czecha, Krokusową, Pszczyńską a Czorsztyńską w 1908 przystąpiono do podziału na działki pól rolniczych. W taki sposób z czasem powstało osiedle domków jednorodzinnych. Ulice zostały tam wyznaczone wzdłuż osi północ-południe z kilkoma prostopadle do nich przylegającymi połączeniami (ul. Czecha, Telefoniczna, Źlebowa i Pszczyńska). Z czasem dla osiedla tego utarła się nazwa "Place Stoki".
W związku z tragiczną sytuacją mieszkaniową Łodzi w 1936 na Górce Stokowskiej
(w pobliżu obecnej szkoły podstawowej nr 139) przy ulicach: Halnej,
Turnie i Wichrowej, Towarzystwo Osiedli Robotniczych wybudowało spore
osiedle szeregowych domków jednorodzinnych dla lepiej sytuowanych
robotników. Z racji położenia na szczycie płaskowyżu osiedle to
potocznie nazywane jest "osiedlem na górce", bądź też "górnymi blokami".
Na przyszłość planowano w okolicy budowę kolejnego osiedla, ale w wyniku nadejścia wojny, nie doszło do realizacji tego planu.
W 1928 w parafii św. Doroty w Mileszkach (do której należały wówczas Stoki) proboszczem został ks. dr Witold Nadolski. Szybko dostrzegł, że odległość ok. 6 km, jaka dzieli mieszkańców Stoków i Sikawy od siedziby parafii, negatywnie wpływa na prawidłową realizację praktyk religijnych. Najpierw przydzielił tym, coraz bardziej przypominającym miejskie osiedla, wsiom oddzielnego duszpasterza - ks. Jacka Gawędę, który był wikarym w jego parafii. Następnie wraz z mieszkańcami zabrał się za budowę kościoła, który powstał na wzgórzu leżącym na granicy Stoków i Sikawy w rekordowo szybkim czasie (ok półtora roku). Poświęcił go w 1931 pierwszy ordynariusz łódzki ks. bp Wincenty Tymieniecki. Początkowo był to kościół filiarny parafii w Mileszkach, by w 1932 biskup Tymieniecki erygował przy tym kościele parafię Matki Boskiej Różańcowej w Stokach-Sikawie.
Podczas II wojny światowej nazistowscy Niemcy okupowali Łódź i jej okolice (także Stoki). Nieopodal folwarku Stoki wybudowali od podstaw, istniejące do dziś, osiedle mieszkaniowe, które posiada typowo niemiecką architekturę. Ta inwestycja była niejako realizacją przedwojennych planów Polaków związanych z urbanizacją tego terenu. W posiadających dobre na owe czasy warunki sanitarne dwupiętrowych domach zamieszkali żołnierze oraz urzędnicy. Na dworzec kolejowy Stoki przywożono rannych żołnierzy, których na Stokach leczono.
Osiedle to posiada ciekawe rozplanowanie. Istnieje opinia, że miałoby przypominać z lotu ptaka swastykę. Jednak, kiedy się spogląda na zdjęcia satelitarne i lotnicze, kształt ten nie jest tak bardzo jednoznaczny. W ogóle, osiedle to nie zostało skończone przez Niemców (na zachowanych planach widać, że kilka domów nie istnieje w rzeczywistości). Budowa osiedla została dokończona po wojnie już przez Polaków, jednak nie zupełnie tak, jak zakładali to wcześniej okupanci.
Po zakończeniu II wojny światowej Stoki włączono w granice administracyjne miasta Łodzi. Oznaczało to wiele ważnych zmian dla Stoków. Przede wszystkim ważne stało się to, że od tej pory istotne zmiany dotyczące tej okolicy miała podejmować administracja miejska ulokowana kilka kilometrów dalej (co ma w sobie pewne pozytywne, ale też negatywne skutki).
Czasy okupacji przyniosły niemieckie nazewnictwo ulic, które trzeba
było po wojnie dla porządku zamienić polskim. Poza tym niedopuszczalnym
było, aby w jednym mieście powtarzały się nazwy ulic (zjawisko to
powodowało wielki chaos - a takich przypadków było w całej Łodzi
sporo). W związku z tym przystąpiono do koniecznych zmian. Ulice na
Stokach otrzymały w większości nowe nazwy.
Charakterystycznym dla tej okolicy jest fakt, że większość tych nazw -
z których prawie wszystkie zachowały się do dziś - odwołuje się swą
tematyką do specyfiki osiedla (najwyżej położone w Łodzi Stoki
otrzymały typowo górskie nawewnictwo ulic). Tylko pojedyncze przypadki
nazw mają zupełnie inną etymologię. Ta tendencja przyczyniła się do
tego, że nadane nazwy przetrwały burzliwe pół wieku, kiedy to
kilkukrotnie zmieniały się stery władz samorządowych decydujących o
tychże nazwach. Stało się tak, bowiem w żaden sposób nazwy te nie
odnosiły się jednoznacznie do historii i polityki.
Po zakończeniu działań wojennych na osiedlu, które dotychczas
zajmowali żołnierze niemieccy, utworzone zostały polskie koszary
wojskowe. Po pewnym uspokojeniu się sytuacji wojsko opuściło to
miejsce. Następnie osiedle to zaludniła bardzo zróżnicowana ludność.
Byli to głównie robotnicy (w większości przyjezdni) pracujący w
łódzkich fabrykach, przedstawiciele inteligencji i inni.
Poprowadzone między blokami ulice posiadają nazwy - Górska, Pieniny, Potokowa, Przełęcz, Skalna, Szczytowa, Zbocze.
Po przemianach 1989
nazwę osiedla anulowano. Obecnie osiedle to potocznie jest nazywane
"osiedlem na dołku" (z racji położenia poniżej szczytu Górki
Stokowskiej).
Kilka lat po zakończeniu II wojny światowej przystąpiono na Stokach do budowy kolejnego osiedla. Prace zakończono w 1953. Osiedle to ulokowano w miejscu, gdzie do tej pory rozpościerały się pola uprawne.
Domy na tym osiedlu posiadają ładną architekturę (spadziste dachy
przypominają budownictwo góralskie). W każdym stworzono takie warunki,
by mogło tam mieszkać kilka rodzin (domy są jednopiętrowe z
charakterystyczną pojedynczą niezwykle stromą klatką schodową). Między
domami a ulicami wyznaczono miejsce na ogródki. Dzięki temu dziś
mieszkańcy (w większości właściciele tychże posesji) mają gdzie
postawić swoje auta (co przyczyniło się do tego, że część jezdni i
chodników nie stała się parkingami).
Główną linię tego osiedla wyznaczyła droga, która powstała jako przedłużenie ulicy Skalnej w kierunku wschodnim. Poza tym powstały ulice: Bazaltowa, Dolina Kościeliska, Juhasowa, Krzemieniowa, Podgórze, Saneczkowa i Wichrowa. Dla połączenia osiedla z ulicą Nowotki (dziś Pomorską) poprowadzono na południe kilkuset metrowy odcinek drogi od ulicy Jędrowizny do Nowotki. Najpierw nazwano go ulicą Jana Dębowskiego, by potem przemianować na początkowy odcinek ulicy Henrykowskiej (dziś jest to jedyna asfaltowa część tej ulicy). Tymczasem ulica Dębowskiego dziś też uchodzi do Pomorskiej (ok. 100 m na zachód od Henrykowskiej).
Z czasem dla potrzeb powstałych na Stokach osiedli stworzone zostały odpowiednie instytucje użyteczności publicznej. W istniejących już budynkach osiedla Marchlewskiego utworzono:
Z powodu największego w Łodzi przyrostu naturalnego panującego na Stokach, dotychczasowe zaplecze edukacyjne stało się nie wystarczającym. Aby uczniowie nie tłoczyli się już w niewielkim, drewnianym budynku szkoły (dziś schronisko dla bezdomnych mężczyzn Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta) wybudowano nieopodal (na szczycie Górki Stokowskiej, przy ul. Serpentyny, dziś Giewont) Szkołę Podstawową nr 139. Poza tym przy ul. Krokusowej powstała druga szkoła podstawowa (nr 149, dziś państwowe pogotowie opiekuńcze). Dla młodszych dzieci wzniesiono dwa przedszkola (położone od siebie zaledwie o 300 m, przy ul. Potokowej i Wichrowej).
Przy ulicy Pieniny adaptowano na szpital budynek, który powstał w
czasie wojny. Później dokonywano jego rozbudowy (zwiększono liczbę
kondygnacji o dodatkowe piętro oraz dobudowano kilka pomieszczeń).
Obecnie szpital im. dr. Emanuela Sonnenberga służy mieszkańcom Widzewa.
Od kilkunastu lat przy szpitalu działa też kostnica dla zmarłych tam pacjentów.
Ważną instytucją na Stokach, od samego początku swego istnienia, była i jest biblioteka. Działalność rozpoczęła 11 czerwca 1951. Do kwietnia 1963 nosiła nazwę: 10 Rejonowa Wypożyczalnia Książek dla Dorosłych.
Przez pierwszy rok funkcjonowała przy ul. Zbocze 15, zajmując tylko
jeden skromny pokój, o powierzchni 52 m˛. W momencie otwarcia, jej
księgozbiór liczył zaledwie 2235 książek. Natomiast do chwili obecnej,
przez półki biblioteki i ręce jej czytelników przewinęło się już ponad
45000 tytułów. Otwarcia Wypożyczalni dokonał ówczesny dyr. Miejskiej
Biblioteki Publicznej w Łodzi prof. Jan Augustyniak.
Dnia 26 kwietnia 1952 biblioteka przeprowadziła się do nowego lokalu przy ul. Skalnej 2, i tutaj zadomowiła się na dobre.
W 1963, w wyniku reorganizacji bibliotek, zmieniła nazwę na: 1 Rejonowa Biblioteka Publiczna Łódź-Widzew. A dwa lata później wprowadziła tzw. wolny dostęp do półek.
W 1969,
w ramach konkursu pod hasłem "Wczoraj, dziś, jutro mojego miasta, mojej
dzielnicy", w bibliotece zorganizowano spotkanie z byłym właścicielem
cegielni Stoki. W konkursie zdobyła jedną z głównych nagród.
W 1973 na osiedlu rozpoczął działalność lokalny radiowęzeł, więc na jednej ze ścian pomieszczeń biblioteki pojawił się głośnik.
Rok 1976
ogłoszony został "Rokiem bibliotek i czytelnictwa". W związku z tym
biblioteka przygotowała nagranie dla radia. Emisja nagrania miała
miejsce na antenie Polskiego Radia (22 lutego, na falach UKF, o godz. 8:45).
Od 1964 do 1982, początkowo w budynku kina "Stoki" przy ul. Serpentyny 2, później (od 1967) przy ul. Skalnej 2 (w odrębnym pomieszczeniu), funkcjonowała również 8 Rejonowa Biblioteka Publiczna Łódź-Widzew, będąca biblioteką dla dzieci i młodzieży. W 1982 zapadła decyzja o przeniesieniu tejże na osiedle Widzew-Wschód. Wtedy biblioteka dla dorosłych przejęła opuszczony lokal, w którym 1 września 1983 otworzone zostały: Oddział dla Dzieci i Czytelnia Naukowa, działające od tej pory w ramach 1 Rejonowej Biblioteki Publicznej Łódź-Widzew, przemianowanej później na Filię nr 1. Stan ten zachował się do jesieni 2004, kiedy to pomieszczenia Oddziału dla Dzieci i Czytelni, wraz z księgozbiorem dziecięcym, przejęła Filia nr 7 Miejskiej Biblioteki Publicznej Łódź-Widzew - biblioteka dla dzieci i młodzieży, przeniesiona na Stoki z ul. Targowej.
Biblioteka dla Dorosłych z ul. Skalnej 2, czyli Filia nr 1 Miejskiej Biblioteki Publicznej Łódź-Widzew, jest najstarszą widzewską biblioteką publiczną. Oddalona od centrum miasta, położona w "górzystym" zakątku Łodzi
cieszy się zainteresowaniem lokalnej społeczności. Od początków swojego
istnienia, a obecnie, wspólnie z biblioteką dla dzieci i młodzieży,
stanowi jedyną placówkę kultury na osiedlu. W związku z tym, chcąc
charakter swojej działalności podkreślić, organizowała i organizuje
różnorodne imprezy. Do najciekawszych należały spotkania: z pisarzami,
z prezesem Łódzkiego Klubu Płetwonurków, z uczestnikiem wyprawy w
Himalaje i do Etiopii. W 1996 w bibliotece miała miejsce wystawa obrazów artysty malarza Mieczysława Saara (absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, rodowitego Stokowianina, obecnie seniora tego osiedla).
Po kilku latach starań, w latach sześćdziesiątych udało się mieszkańcom Stoków załatwić, aby wybudowano na tym osiedlu kino. Ulokowano je między ulicami Giewont, Zbocze, Skalną a parkiem. Początkowo Rada Narodowa odmawiała budowy, uznając, że dla potrzeb tego osiedla, należałoby stworzyć budynek z 250 miejscami na widowni. A wówczas budowano kina z widownią liczniejszą co najmniej o 200 miejsc. Jednak w końcu Stoki doczekały się kina. Przez pewien czas na wielu seansach bywał komplet. Jednak wraz ze zmianami, jakie nastąpiły w latach osiemdziesiątych kino stało się nierentownym i niepotrzebnym. Po kilkunastu latach niszczenia budynek stał się własnością prywatną, przemianowano go na restaurację, gdzie można organizować różnego rodzaju imprezy okolicznościowe. Są tam również pokoje hotelowe.
Na Stokach ulokowano także (w budynku położonym przy ul. Rysy) zarząd kin dla całego dawnego województwa łódzkiego (sprzed 1975). To właśnie stąd rozjeżdżały się taśmy z filmami do okolicznych kin.
Znajdujący się między ulicami Skalną a Zboczem budynek, który przez lata służył osiedlu jako pralnia, w latach 80. XX w. został przystosowany na siedzibę okręgowej stacji chemiczno-rolniczej (dokonuje się tam badań próbek produktów rolniczych, gleb itp.).
Przez ponad 40 lat nazwy parku nie zmieniano. Potem podczas akcji dekomunizacyjnej usunięto z nazwy postać działacza komunistycznego, Janka Krasickiego. Po kilku latach park nazwano imieniem Gen. Mariusza Zaruskiego i nazwa ta zachowała się do dziś.
W latach sześćdziesiątych między ulicami Potokową, Serpentyny (dziś
Giewont) i Dębowskiego a parkiem utworzono boisko sportowe z
możliwością na późniejsze zbudowanie bieżni lekkoatletycznej (z racji
tego zdarza się mówić o stadionie na Stokach). Prace przy tej
inwestycji były dość skomplikowane (bowiem nachylenie terenu na
odległości ok. 200 m, na której rozkłada się obiekt, jest dość spore, a
boisko z założenia tworzy się na płaskim terenie), ale ostatecznie
udało się uzyskać zakładany cel. Przy boisku do dziś znajdują się wały
ziemne, które powstały przy niwelacji terenu. Mogłyby tam powstać
trybuny, ale póki co nikt, spośród zarządzających przez lata obiektem,
nie zdecydował się na taką inwestycję.
Po pewnym czasie założony został klub sportowy "TKKF Stoki", w
którym młodzi chłopcy mogli uprawiać piłkę nożną. Jednak nie przetrwał
on do dziś.
Przez ostatnie lata obiektem opiekowała się pobliska szkoła podstawowa
nr 139. Choć służył dla imprez sportowych (organizowanych przez szkoły
podstawowe, gimnazja i licea z całej Łodzi, głównie biegi przełajowe i
mecze piłkarskie), od dawna w niego w ogóle nie inwestowano. Po
infrastrukturze zaplecza sportowego, którą niegdyś stworzono przy
klubie, obecnie nie ma śladu. Kilka lat temu na boisku zbudowano
drewniane bramki w poprzek pełnowymiarowego boiska, aby rozgrywać mecze
na mniejszej powierzchni. Jednak z braku systematycznych konserwacji
uległy one zepsuciu. Przy tych bramkach postawiono także ławki, ale i
te nie przypominają już zbytnio swym wyglądem dnia instalowania ich w
tym miejscu.
Wspólnie z osiedlowymi radami w Mileszkach
i Widzewie-Wschodzie opracowano projekt modernizacji boiska i
utworzenie tutaj wielofunkcyjnego obiektu sportowo-rekreacyjnego.
Projekt ten został oceniony przez Urząd Miasta Łodzi najwyżej spośród
wszystkich planów inwestycyjnych tego typu zgłaszanych do urzędu miasta
przez rady osiedli. W październiku 2007 zdecydowano przydzielić 978 tys. złotych na realizację tej inwestycji[1].
W latach siedemdziesiątych XX wieku wybudowano na Stokach pięć kilkukondygnacyjnych bloków z charakterystycznego na tamte czasy budulca - wielkiej płyty. Powstały one między ulicami Górską, Giewont i Szczytową, jako dopełnienie luki między blokami osiedla dwupiętrowego.
W pobliżu tych bloków (po drugiej stronie kina, przy zwieńczeniu ulicy
Skalnej) znajduje się ciepłownia, która początkowo dostarczała energię
do ich mieszkań. W latach dziewięćdziesiątych została ona zmodernizowana przy pomocy funduszy Phare.
Do sieci tej ciepłowni dołączono również wszystkie dwupiętrowe budynki,
znajdujące się przy ul. Górskiej. Na początku obecnego wieku,
spółdzielnia mieszkaniowa, do której należą bloki z wielkiej płyty,
zadecydowała o odłączeniu się od obecnej sieci grzewczej
(najprawdopodobniej chodziło o jedne z najwyższych cen za ogrzewanie w
Łodzi). W każdym z pięciu budynków zamontowano piece gazowe, które
obecnie odpowiedzialne są za ogrzewanie. Kolejną inwestycją spółdzielni
mieszkaniowej, jest rozpoczęte pod koniec 2005r. ocieplanie szczytowych
ścian budynków, jednak na dzień dzisiejszy, dotyczy to tylko dwóch
bloków stojących przy ul. Górskiej.